czwartek, 22 października 2020

przypadkowe selfie i latarnia

Wspomniałem już, że fotografowanie w nocy, domyślnie bez świateł, to zabawa trochę na oślep. Czasem, w sposób niezamierzony, mogą wyjść dość ciekawe rzeczy.
Odkryłem to przy wywoływaniu tego kadru:

Przypadkowo stałem się częścią kompozycji.
Ale jak? Przecież nie święciłem, żaden samochód nie jechał... Prawdopodobnie latarnia, bedąca kilkadziesiąt metrów dalej,  tyłu,  w taki sposób pomogła...

A tu macie informacje o zdjęciu, jego parametry. Dlatego siebie nie widziałem.

To tylko pokazuje, jaki potencjał drzemie

w każdym z nas.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz