Nasza serdeczna przyjaciółka stwierdziła, że jeden z tych dwóch kadrów jest baśniowy i się jej podoba, ja zaś mam pewne wątpliwości. Być może dlatego, że tego wieczoru statyw uległ małej awarii (kolega uratował, dzięki wielkie!), być może dlatego, że miejscówka, choć z potencjałem, nie zaoferowała najbardziej komfortowych warunków. Mam na myśli kilkumetrową przepaść... nieważne. Jestem, piszę.
Tak czy inaczej nie do końca umiałem się skupić w tamtej chwili na tyle, by chłonąć, tak po swojemu, to co się właśnie wydarza. Koniec końców popełniłem dwa kadry, które przygotowałem, resztę wyrzuciłem.
To było ważne i cenne doświadczenie. Okoliczności przeszkadzają, a mimo wszystko chcesz przeć do przodu. Ty jesteś panem czy panią sytuacji nawet, jeśli nie dojdzie do spektakularnego sukcesu. Ty tu rządzisz i ogarniasz.
Czemu te zdjęcia budzą we mnie wewnętrzne wątpliwości? Chyba dlatego, że inaczej wyobrażałem sobie to miejsce i, co za tym idzie, możliwości kadrowania. Myślę, że buddyjscy mnisi mogliby teraz uśmiechnąć się pod nosem z przyjacielską pobłażliwością. Oczekiwania zawiodły? No jakże nam przykro...
Mimo to podszedłem, stanąłem, pstryknąłem i nie spadłem. Potem pojechaliśmy w inne miejsce. Użyłem liczby mnogiej, ponieważ, tym razem, byłem z wymienionym wyżej kolegą. Dla przyjemności, ale też i z chęci nauki i poznania czegoś nowego towarzyszył mi ze swoim kalkulatorem. Wierzę, że już niedługo przeskoczy mnie w umiejętnościach i niejeden raz zaskoczy swoim kunsztem. Tego mu życzę.
Zaś co do zdjęć, to wyzwań było kilka. Przelećmy po kolei:
kadrowanie - staliśmy na murach, tuż pod nami był teren odgrodzony taśmą, znany z remontów, budów i wyburzeń, więc pole manewru było ograniczone; trzeba było ustawiać wręcz na milimetry tak, aby najciekawsze pokazać, a to mniej jakoś ukryć
światła miasta - no nie, nie pomagają, jeśli chcesz pokazać gwiazdy, więc w postprodukcji trzeba było i to uwzględnić
niebo - poprzednia eskapada rozpieściła mnie setkami gwiazd (aż słyszałem pytania, po co je wklejałem), zatem trzeba było podejść inaczej do sprawy i uznać, że chmury też są nocą atrakcyjne
dachy - tu wraca sprawa kadrowania, na szczęście miałem w głowie starą audycję z radiowej Trójki "pod dachami Paryża"
księżyc - nie chciał współpracować, zatem wygląda tak, jak się pokazał, na niebie oraz tafli wody.
Koniec końców, z tamtego miejsca, wyszły dwa zdjęcia. Niewykluczone, że wrócę tam, ale wtedy inaczej się za to zabiorę. Tymczasem... oglądajcie:


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz