Moi Drodzy,
ten blog jest dla tych, których choć trochę interesuje robienie zdjęć telefonem.
Jest to swego rodzaju fenomen. Czy wiecie, że w czasie pewnych badań statystycznych związanych z telefonią komórkową okazało się, że funkcja "dzwonienie" była wymieniana dopiero na trzecim miejscu?
Niesamowite!
Do czego zmierzam? Otóż jest możliwe zrobienie dobrego zdjęcia smartfonem. Owszem, profesjonalista będzie w stanie wyciągnąć z lustrzanki o wiele więcej niż przeciętny zjadacz chleba, ale o to właśnie chodzi. Chcę Wam pokazać, ile da się wycisnąć z aparatu zamontowanego w telefonie! Niech się okaże, że wielu z nas może pokazać coś ciekawego mając w ręku "tylko" komórkę.
Zapomnijmy, że istnieje drogi, skomplikowany sprzęt. Tu go nie ma. Tu są zdjęcia z komórki.
Aby ich było jak najwięcej, potrzebna jest praktyka. Robić, tworzyć, podpatrywać i... uczyć się. Rozumieć. Zgłębiać.
Istnieje kilka terminów związanych z fotografią, które musimy poznać i coś o nich wiedzieć, aby świadomie tworzyć i się rozwijać. Postaram się je Wam przybliżyć i objaśnić w możliwie jak najprostszy sposób. Osoby zawodowo trudniące się wykonywaniem zdjęć mają to w małym palcu, zatem pewne uproszczenia będą może i drażnić. Ja jednak postanowiłem skupiać się na jak najprostszym wyłożeniu, o co w tym wszystkim chodzi.
Być może ten fragment bloga będzie edytowany. Coś dojdzie, coś będę umiał lepiej wyrazić. Zachęcam Was do odwiedzania tej części i udzielania się. To ma być dla Was.
Spróbujmy:
- przysłona
Oglądacie aparat i czytacie, że obiektyw ma f 2,2 lub 3,5-6,3.Te wartości z literką "f" dotyczą właśnie przysłony. Kiedy aparat robi zdjęcie, wpuszcza światło "do środka" przez dziurkę, by naświetlić kliszę lub matrycę. Im większa dziurka, tym więcej światła wpuścimy. Ta dziurka to właśnie przysłona. Z jej wartością (owo f coś-tam) wiąże się kolejne pojęcie, czyli
- jasność obiektywu
Dwóch fotografów staje obok siebie i robi zdjęcie. Mają te same warunki oświetleniowe, ostrzą w to samo miejsce, a ich aparaty otworzą przysłony na ten sam czas (np. 1/100 sekundy). Porównają swoje zdjęcia i okaże się, że jedno jest ciemniejsze. Co na to wpłynęło? Właśnie owa jasność obiektywu.
Nie będę zagłębiał się w szczegóły związane z optyką. Generalnie zapamiętajmy, że im mniejsza wartość "f", tym większa dziura, przez którą wpada światło, a co za tym idzie - obiektyw jest jaśniejszy. Jeśli możecie zmieniać ten parametr w swoim aparacie, to sami się przekonajcie
i zobaczcie różnicę pomiędzy np. f 3,5 a f 6,3. A im większa różnica w wartościach przysłony będzie w Waszym ćwiczeniu (np. 2,0 i 7,2), to być może dostrzeżecie coś ciekawego - obiekt ostry, tło rozmyte, czyli
- głębia ostrości
Obecnie (2020 rok) smartfony nawet selfie potrafią zrobić tak, aby twarz czy oczy były ostre, a reszta rozmyta. Najczęściej jest to proces wspierający optykę przez oprogramowanie, niemniej jednak pojęcie "kompaktowej ostrości" (czyli żadnej) raczej odchodzi do lamusa.
Na czym rzecz, tak w skrócie, polega? Mała głębia ostrości jest wtedy, kiedy obiekt,, na który ostrzyny, będzie wyraźnie odseparowany od reszty. Często to zobaczymy przy portretach, a jeszcze częściej - w fotografii makro.
- czas naświetlania, czyli szybkość migawki
Robicie zdjęcie, czyli aparat otwiera przysłonę na jakiś czas. To jest właśnie czas naświetlania. Im czas będzie dłuższy, tym więcej wpuścimy światła. To kolejny parametr wpływający na jasność fotografii, ale zauważcie jedną ważną rzecz. Kiedy fotografujecie lecącego ptaka, trzeba zrobić "szybkie" zdjęcie, bo inaczej obiekt się rozmaże. Jeśli chcecie uwiecznić góry, czas naświetlania może być dłuższy, góry nie uciekną. Dla ptaka przyjmijmy wartość 1/640 sekundy, dla górskiego pejzażu zaś - 1/80 sekundy.
Jeśli macie możliwość zmiany tego parametru oraz statyw, wykonajcie pewien eksperyment. Stańcie przy potoku i ustawcie czas naświetlania na jak najdłużej. Okaże się, że woda
"się rozmyła". To samu ujęcie z wartością 1/800 sekundy "zamrozi" scenę.
- czułość matrycy ISO
Aparat przez przysłonę, w określonym czasie, wpuszcza światło, które dociera do matrycy rejestrującej obraz. To już wiemy. Owa matryca ma swoją czułość, podatność na rejestrację światła. To właśnie określa wartość ISO; im mniejsza liczba, tym mniejsza czułość, co wpływa na jasność zdjęcia. Jak jest ciemno, można podnieść ISO, jednakowoż przesadnie ustawiona wartość ISO powoduje co najmniej jeden niepożądany efekt, czyli
- szum
Zrobiliście zdjęcie, jest jasne, wszystko pięknie. Zaczynacie się jednak przyglądać i dostrzegacie brzydkie, czasem kolorowe, ziarenka. Tak, to jest szum. Mała matryca z tak dużą liczbą pikseli upchanych na niej nie radzi sobie fizycznie z napływającą falą światła, przetwarzaniem informacji
i zapisuje je tak, jak umie i potrafi. Aby uniknąć tego na tym etapie, zalecałbym robienie zdjęć przy możliwie jak najniższej wartości ISO. Z doświadczenia wiem, że problemy z szumami w komórkach zaczynają się od wartości 400. Szum może wystąpić także przy obróbce, ale o tym może później, czyli niżej.
- pomiar światła
Aparat musi skądś wiedzieć, jak dobrać parametry, by wykonać zdjęcia (w trybie auto czy innym programie tematycznym, choć nie tylko). Przed wykonaniem zdjęcia mierzy oświetlenie na zewnątrz i dobiera różne parametry - czas naświetlania, ISO, może i wartość przysłony... Przy trybie "auto" aparat myśli za nas, w trybie manualnym my przejmujemy kontrolę. Przy programach tematycznych lub cząstkowych własnych nastawach sprawa wygląda tak, że np. regulujemy wartość przysłony, a aparat dopasuje resztę, aby wyszła, wg niego, poprawna fotografia.
Wasza komórka będzie mierzyć światło punktowo (w miejscu ostrzenia najczęściej) lub matrycowo, czyli zbierze informacje z całości, coś uśredni, coś sobie doda i jakoś to wyjdzie.
- ostrość
Zdjęcie albo jego część jest rozmyta, jak nie widzimy wyraźnie konturów. Portretujecie kogoś, naciskacie spust migawki do połowy (albo stukacie raz w ekran palcem w miejscu, gdzie ma być ostro), aparat ustawia ostrość i mierzy światło, po czym wciskacie migawkę do końca (lub naciskacie ikonkę związaną z wykonaniem zdjęcia)... i gotowe.
Czemu może wyjść coś nieostro? Ręka Wam zadrżała albo autofocus (o nim poniżej) nie trafił
i się rozmyło.
- autofocus
Automatyczne ustawianie ostrości. Najczęściej w miejscu ostrzenia aparat dokonuje pomiaru światła (patrz wyżej). To nie musi być centralny element kadru, często można ostrość ustawić
w niemal dowolnym miejscu - popróbujcie.
- megapiksele
Piksel to podstawowy "kwadracik", z którego składa się każdy cyfrowy obraz. Każdy piksel ma zapisaną w sobie jakąś wartość, np. kolor. Im więcej pikseli ma matryca, tym zapisze więcej informacji, co przełoży się na jakość czy wielkość zdjęcia. Jednak dwie matryce, przy tej samej ilości megapikseli, lecz różnej fizycznej wielkości, będą się różnić jakością. No cóż, miniaturyzacja ma też swoje minusy, coś za coś...
- wielkość zdjęcia
Zdjęcie jest duże, gdy ma wiele pikseli (np. 3200x2400 zamiast 800x600 pix) i/lub gdy dużo "waży", czyli nie 2 MB, lecz 5 MB. To oznacza, że jest zapisanych więcej informacji (więcej szczegółów, kolorów na większej powierzchni), co może przełożyć się na jakość zdjęcia, które postanowimy wydrukować.
- format zdjęcia
Zdjęcia zapisujemy najczęściej w formacie .jpg. To taki standard; wszyscy je odczytają, nie waży dużo. Jest to jednak tzw. plik stratny. Aby zdjęcie (czyli plik) ważył możliwie jak najmniej, trzeba z niego wyciąć zbędne pozornie informacje. Oko ludzkie i tak nie dostrzega wielu niuansów, zatem po co zapisywać informacje, których nie zobaczymy? Jest jednak pewien minus - przy zapisie zdjęcia z tym rozszerzeniem tracimy bezpowrotnie część informacji, które by się nam przydały np. przy obróbce czy drukowaniu.
Jeśli możecie, to zapisujcie zdjęcia przy ich wykonywaniu w formacie .tiff (.tif), .raw lub .dng. Ważą więcej, dłużej się zapisują czy zgrywają, ale pliki bezstratne, te wymienione wyżej, traktujcie jak negatyw. Im lepszy, tym doskonalsze dzieło Wam wyjdzie. Jeśli producent Waszej komórki nie dał wyboru, to twórzcie fotografie w jak największym rozmiarze. To się Wam opłaci.
- obiektyw
"Poważne" aparaty przyzwyczaiły nas do dużych gabarytów. Ten w smartfonach jest raczej mały. Jest stałoogniskowy, co oznacza w skrócie, iż nie da się nim (jako obiektywem) przybliżyć czy oddalić obrazu. Tak, wiem, zdarzyły się konstrukcje zmiennoogniskowe, ale to raczej wyjątek niż reguła.
Przypominam i zaklinam - zapomnijcie o tzw. zoomie cyfrowym! To nic innego, jak wycinek całego kadru (sami możecie potem ciąć obraz, a wcześniej podejść do celu), a pamiętajmy, że komórki nie mają najlepszej stabilizacji obrazu. Ktoś naprawdę lubi rozmyte piksele?
Najczęściej obiektywy zastosowane w komórkach są szerokokątne, czyli widzimy więcej po bokach. 24, 28 mm - takie lub podobne liczby widzicie w opisie swoich telefonów, w sekcji dotyczącej zastosowanej optyki? Pomyślcie, że gdyby tam było napisane 85 mm, to mielibyście obiektyw nadający się, zgodnie z kanonem fotograficznym, idealnie do portretu. Standard to ogniskowa 50 mm, powyżej 80 zaś to długoogniskowe.
A! Pewien Kolega zwrócił uwagę na bardzo ważną rzecz. Czystość obiektywu. Nosimy telefon, kładziemy w różne miejsca i zbiera się brud z kurzem. Ściereczka naszą przyjaciółką jest, a ja dziękuję za podpowiedź i wkład.
- HDR
High Dynamic Range, czyli widzimy więcej cieni i jednocześnie więcej jasnych elementów. Mówiąc nieco mądrzej, zwiększamy zakres tonalny.
Często programy do tworzenia hdr sklejają jedno zdjęcie np. z trzech, a każde jest inaczej naświetlone (najczęściej niedoświetlone, "normalne" i lekko prześwietlone). W ten sposób, po złożeniu, trawa o zachodzie słońca nadal jest jasna i soczysta, a niebo - nieprzepalone.
żle
OdpowiedzUsuń