Wiele lat temu podziwiałem zdjęcia pewnej fotografki/fotograficzki/pani fotograf. Specjalizowała się w ukazywaniu roślin. Jej kompozycje były pięknymi opowieściami, gdzie główny bohater nieziemsko pięknie współgrał z tłem, przepięknie pomalowanym za pomocą małej głębi ostrości, rozmycia i efektu bokeh. Dodatkowo potrafiła, odpowiednim obiektywem i postprodukcją, wydobyć niesamowitą plastykę, co tylko potęgowało końcowy efekt.
Czy kalkulatorem też można choć próbować zbliżyć się do takiego poziomu? W moim przekonaniu nie tylko coraz bardziej można, ale też i trzeba. Współczesne smartfony oferują coraz więcej, zarówno jeśli chodzi o sprzęt (optyka), jak i oprogramowanie wspierające. To sprawia, że czasem różnica pomiędzy zdjęciem z lustrzanki a tym z komórki niekiedy się zaciera. Myślę, że najważniejszym, w tym przypadku, będzie czynnik ludzki. Jak staniemy, jak zrobimy, co uchwycimy i kiedy. W tym kontekście każdy z nas jest najważniejszym elementem każdego aparatu...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz