Dobrych kilka chwil wcześniej przestało wiać i lać, przez co podróż autem, zwłaszcza z dziećmi na pokładzie, dawała większy komfort i poczucie bezpieczeństwa. Można było więc porozglądać się na boki i wypatrywać, szczególnie przed zachodem słońca, niezwykłych widoków.
Tego dnia, tak w ogóle, wszedłem w tryb łowcy. Miałem w głowie plan na jedno zdjęcie i właściwie tam zmierzaliśmy. Tęcza wyszła niejako przy okazji i trochę, jak się okazało, za namową.
Proponuję każdemu, kto lubi robić zdjęcia, wejść w taki permanentny tryb łowcy. Nie trzeba wszystkiego pstrykać, to nie o to chodzi. Po prostu bądź gotów na to, że spotka Cię coś wartego uwagi i naciśnięcia spustu migawki.
A tęcza? Była nad polem, na wschód ode mnie, dlatego niebo i cały widok jest chłodniejszy. Mogę marudzić, że nie na tle słońca, tylko... czy warto?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz