Kiedy wychodzisz z domu do pracy i już widzisz, jak pięknie jest na dworze (lub na polu, pozdrawiam Rodzinę spod Krakowa), to zdajesz sobie sprawę, że trzeba było wstać pół godziny szybciej. Co najmniej.
I jedziesz. Widzisz coraz więcej, połacie mgły, ledwo wstałe słońce, gra półcieni i przebić. Najlepsze, że dzisiaj byłem tym otoczony, wszędzie było zjawiskowo.
Zegarek też był. I klienci czekający na mnie.
Zdążyłem.
Tak, zatrzymałem się. Pewne rzeczy są silniejsze od wielu czynników czy ograniczeń...



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz