Zamiast tego udaliśmy się, córka i ja, w stronę fontanny. Obok niej jest specjalny kontener w kształcie serca, do którego wsypaliśmy nakrętki, oraz są huśtawki. Nie przeszkadzał mróz czy zmierzch. Córcia pozwoliła zrobić sobie fotosesję w zamian za bujanie "jeszcze wyżej tato".
No to bujałem... i panoramowałem. W tej ciemności autofocus nie zawsze był celny, zatem pierwszym etapem obróbki była selekcja i odsiew rozmytych kadrów.
Mimo wszystko polecam rodzicom tego typu fotografowanie, nawet #kalkulatorem. Ujęcie jest dynamiczne, widać ruch i energię, której my, dorośli, chyba nie zawsze tym swoim "nie biegaj tyle!" rozumiemy...
Wspomniałem o selekcji? No to proszę:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz