Wybrałem śnieżny dzień kolejny z rzędu. Ustawiłem czas naświetlania tak, aby spadające płatki rozmywały się. Szczęśliwie dla mnie pojawił się pan w kapturze, jedyna osoba na tej białej pustyni.
Pracując nad tym ujęciem śmiałem się w duchu, że kolorami to chyba nie muszę tym razem się przejmować...
... a tu ciąg dalszy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz