Ponieważ zdjęcie robiłem w dzień raczej bezchmurny, to niebo, zwłaszcza na granicy lekkiego przepalenia, nie miało znaczenia. Pomyślałem więc, że nie muszę trzymać się kolorów.
Zwłaszcza zimą ze śniegiem...
Priorytetem było dla mnie drzewo, a dodatkowym smaczkiem - gra światłocieni. Potraktowałem oba elementy jako wytyczne w tworzeniu kompozycji.
Czy osiągnąłem to, co chciałem? Dobre pytanie. Ja mogę twierdzić, że owszem i tak, ale... to odbiorca decyduje. Jak widzi i rozumie zgodnie z zamysłem autora, to jesteśmy w domu. Jeśli jest inaczej, to... jesteśmy w lesie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz