A raczej - bohaterkę. Pięciolatka, noszona na rękach, mająca często własne zdanie, wygadana, ubrała się, wyszła z auta i włączyła się, sama z siebie, w odśnieżanie drogi. Wracała do auta, by się rozgrzać, ale przez tę godzinną walkę o wyjazd kilka razy brała sprawy w swoje ręce. Nie marudziła, że ciężko, że beznadziejnie i co teraz.
Córeczko, jeśli za te kilka lat natkniesz się na ten wpis, to wiedz, że jesteśmy z Ciebie bardzo dumni i cały czas Cię kochamy. A teraz ja, słowem i #kalkulatorem, wyrażam swój podziw. Jesteś moją bohaterką, Misiu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz