sobota, 20 lutego 2021

salut

Zdążyliśmy przejechać może z pięćset metrów, kiedy śnieg nawiany z pól zatrzymał nas. Próba sforsowania przeszkody mogłaby skończyć się źle, tak dla nas, jak i samochodu. Nie było innego wyjścia - odpiąłem pasy, zapiąłem kurtkę i wyciągnąłem z bagażnika łopatę. Całe szczęście, że to auto szybko się nagrzewa, więc o córkę martwiłem się już nieco mniej. Przedszkole poczeka, praca też, sąsiad zjeżdżający chwilę za mną też musi. Pomógł mi, za co jestem bardzo wdzięczny, jednakże ten poranek miał innego bohatera.
A raczej - bohaterkę. Pięciolatka, noszona na rękach, mająca często własne zdanie, wygadana, ubrała się, wyszła z auta i włączyła się, sama z siebie, w odśnieżanie drogi. Wracała do auta, by się rozgrzać, ale przez tę godzinną walkę o wyjazd kilka razy brała sprawy w swoje ręce. Nie marudziła, że ciężko, że beznadziejnie i co teraz.
Córeczko, jeśli za te kilka lat natkniesz się na ten wpis, to wiedz, że jesteśmy z Ciebie bardzo dumni i cały czas Cię kochamy. A teraz ja, słowem i #kalkulatorem, wyrażam swój podziw. Jesteś moją bohaterką, Misiu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz