Brzmi jak gdzieś daleko i nie wiadomo gdzie, prawda?
Mam to szczęście, że urodziłem się i mieszkałem przez kilkadziesiąt lat w dużym mieście, a teraz doświadczam życia na prowincji. Małe miejscowości, ale wciąż to samo życie. Ludzie, drogi, pobocza
... i ścinane drzewa. To akurat nie było wiekowe (pozdrawiamy Gdańsk), a na tle zachodzącego słońca tak kusiło, że nie było innego wyjścia, jak tylko zatrzymać auto i przelecieć przez drogę z #kalkulatorem w kieszeni. Na szczęście akurat już nie padało, choć (patrzcie na chmury!) niedaleko ode mnie wciąż lało się z nieba...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz