Panuje pogląd, że aby robić dobre zdjęcia, to, prócz umiejętności, trzeba mieć dobry sprzęt. Porozmawiajmy o tym. Dobre zdjęcia, czyli jakie? Pomyślmy... Pewnie dobre jakościowo, tak pod względem warsztatowym (kadr, kompozycja, ekspozycja, pierwszy plan...), jak i technicznym. Zajmijmy się więc tym ostatnim aspektem. Dobra fotografia ma cieszyć oko, czyli musi być na niej widoczne w sposób poprawny to, co chcemy pokazać. A gdzie najczęściej pokazujemy nasze zdjęcia? Albo "na fejsie i insta" (czyli w formie cyfrowej), albo drukujemy i wieszamy bądź dajemy w prezencie. O ile zdjęcie wyświetlane najczęściej przyjmowane jest jako poprawne, o tyle, zwłaszcza na początku fotografii cyfrowej, były wątpliwości co do jakości wydruku plików graficznych. Kwestia matrycy (ilość pikseli), zapisu samego zdjęcia (format .jpeg jest plikiem stratnym, co oznacza, że usuwa się wiele informacji celem odchudzenia, których i tak ludzkie oko nie zobaczy) oraz możliwości optycznych samego urządzenia - to wszystko sprawiało, że często pracownicy zakładów fotograficznych twierdzili, że maksymalny rozmiar, jaki da się uzyskać na papierze, to wielkość znaczka pocztowego. Właśnie, owe mitycznie najlepsze zdjęcia z "luszczanek"... Panuje pogląd, że jeśli robimy i drukujemy zdjęcia, to tylko te zrobione profesjonalnym i drogim sprzętem, a broń Boże kompaktem czy... komórką.
Doprawdy? Zdjęcie powyżej zostało wykonane telefonem (Lumia 930) i wydrukowane w formacie 20x30 cm. Być może to była tylko kurtuazja, ale obdarowany słowem nie wspomniał o jakości wydruku.
Doprawdy? Zdjęcie powyżej zostało wykonane telefonem (Lumia 930) i wydrukowane w formacie 20x30 cm. Być może to była tylko kurtuazja, ale obdarowany słowem nie wspomniał o jakości wydruku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz