niedziela, 30 maja 2021

zabójczy tryb nocny

Stało się. Nie chciałem, choć wiem, że "samo wyszło" nie zabrzmi najlepiej. Na swoją obronę mam jednak to, że nie byłem świadomy procesu. Niemniej jednak...
ale może od początku, dobra?
Wracając pod wieczór z weekendowych zakupów i dojeżdżając do naszej drogi gruntowej zauważyłem zwierzę. "O, sarna!" Pobocze, awaryjne, tata zaraz wróci, patrzcie dzieci, tam sarenki są. Z #kalkulatorem gotowym do pstrykania przebiegłem na przeciwległy skraj. Tryb nocny, bo już ciemniej, poza tym, za większą szczegółowość, lubię ten program.
Właśnie. Jeśli jest ciemniej niż inżynier w fabryce przewidział jako warunki optymalne, to aparat, w tym trybie, wydłuża znacząco czas ekspozycji. W tym przypadku było to dwie sekundy. Strzał z ręki. Algorytm przetwarza dane tak, aby skleić klatkę możliwie jak najostrzejszą.
Nikt nie przewidział, że będę robił zdjęcie dziczyzny. Ona też tego nie ujęła w swoich planach, zatem, kierowana instynktem, biegła stadnie, we trzy. W końcu
co dwie głowy, to nie jedna.
No. Właśnie. Widzicie to?
Dwie sekundy biegu... i po głowie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz