ale może od początku, dobra?
Wracając pod wieczór z weekendowych zakupów i dojeżdżając do naszej drogi gruntowej zauważyłem zwierzę. "O, sarna!" Pobocze, awaryjne, tata zaraz wróci, patrzcie dzieci, tam sarenki są. Z #kalkulatorem gotowym do pstrykania przebiegłem na przeciwległy skraj. Tryb nocny, bo już ciemniej, poza tym, za większą szczegółowość, lubię ten program.
Właśnie. Jeśli jest ciemniej niż inżynier w fabryce przewidział jako warunki optymalne, to aparat, w tym trybie, wydłuża znacząco czas ekspozycji. W tym przypadku było to dwie sekundy. Strzał z ręki. Algorytm przetwarza dane tak, aby skleić klatkę możliwie jak najostrzejszą.
Nikt nie przewidział, że będę robił zdjęcie dziczyzny. Ona też tego nie ujęła w swoich planach, zatem, kierowana instynktem, biegła stadnie, we trzy. W końcu
co dwie głowy, to nie jedna.
No. Właśnie. Widzicie to?
Dwie sekundy biegu... i po głowie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz