Poszedłem z Córeczką na spacer. Ponieważ czasem lubi pozować, przerywając odkrywanie cudów tego świata, zabieram ze sobą telefon. (Swoją drogą robienie zdjęć dzieciom zasługuje na osobny wpis.)
Przystanąłem, aby uwiecznić krajobraz, nacisnąłem spust migawki i kątem oka zobaczyłem dzielną podróżniczkę ochoczo "wchodzącą mi w kadr". Tak! Wyczekałem bez ruchu i...
znajdź szczegół różniący te dwie fotografie:
Co zrobiłem potem? Popracowałem nad tymi dwoma kadrami w taki sam sposób, z tymi samymi wartościami. W ten sposób udało mi się zrobić coś, z czego szczególnie jestem zadowolony.
To doświadczenie przypomniało mi pewien wpis na jednym z bloków fotograficznych. Rzecz była o fotografii miejskiej. Budynki, światła, linie proste, miejska dżungla... Często spotykamy zdjęcia architektury (ale i pejzażowe) bez ludzi, "bo przeszkadzają". Okazuje się, że w pewnych warunkach obecność ludzka, nomen omen, ożywia kadr...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz